U każdego w życiu prędzej czy później przychodzi taki czas, kiedy spotyka na swojej drodze odpowiednich ludzi. Biegniesz rano do pracy, z kieszeni wypada ci rękawiczka, ktoś krzyczy za tobą: „Zgubiła pani rękawiczkę!”. I nawet nie spodziewasz się, że to przypadkowe spotkanie może na zawsze odmienić twoje życie. 

W tym roku pierwszy raz pojechałam na Slot Art Festiwal. Poznałam mnóstwo pozytywnych ludzi, a jednym z nich był wolontariusz Szlachetnej Paczki, który widząc, że przyglądam się ich plakatom, zagadał mnie: „Cześć! Co tam słychać? Jak się bawisz na Slocie?”. I tak o słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o wolontariackim projekcie Szlachetna Paczka. Już po chwili rozmowy moje wszystkie obawy i wątpliwości zostały rozwiane. Z ogronym uśmiechem na twarzy życzyłam nowemu znajomemu udanego dnia, a w mojej głowie zakotwiczył się nowy cel: zostać wolontariuszem. 

Po powrocie z festiwalu od razu otworzyłam stronę Szlachetnej Paczki i wzięłam udział w rekrutacji. Wybrałam rejon, napisałam kilka słów o sobie, kliknęłam „wyślij”, a po dwóch miesiącach odebrałam telefon od liderki rejonu z zaproszeniem na rozmowę. I wiecie co? To był jeden z najlepszych momentów w ostatnich miesiącach. Kilka dni później byłam już wolontariuszem, wzięłam udział w szkoleniu i dostałam swoją pierwszą paczkową rodzinę. 

paczkowa rodzina – rodzina, którą wolontariusz dostaje pod opiekę, włącza do projektu i pomaga w stworzeniu dla niej świątecznego prezentu 

Przed moim pierwszym spotkaniem z rodziną byłam ogromnie zestresowana – co najmniej tak, jak przed rozmową o pracę. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, a spotkania z rodzinami to piękna część naszej pracy. To czas, w którym poznajesz rodzinę, rozmawiasz z nimi o ich często niełatwym życiu, problemach, przeciwnościach losu, marzeniach, potrzebach. I nagle okazuje się, że twoje własne problemy to tak naprawdę żadne problemy. Uświadamiasz sobie, że dopóki masz zdrowie, rodzinę, dom i przyjaciół, to tak naprawdę masz wszystko, czego w życiu potrzeba. Masz wszystko, aby sobie poradzić. A są ludzie, którzy tego nie mają. Którzy nie mają z kim porozmawiać, poprosić o pomoc w razie potrzeby, którym nie starcza pienędzy, żeby kupić proszek do prania, lekarstwa, jedzenie. 

Oni nie narzekają. Zakasają rękawy i codziennie zmagają się ze swoją sytuacją, szukają rozwiązań, pracują na trzy etaty, aby móc zapłacić za rachunki i kupić dzieciom nowe buty na zimę. 

Gdy poznajesz takie historie z życia innych ludzi, uświadamiasz sobie, że sam masz tak ogromne możliwości, z których nie potrafisz lub nie chcesz korzystać, że aż wstyd się przyznać. Człowiek pokornieje. Częściej zastnawaia się nad tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne. 

Strony: 1 2 3